stało się.

Starzy się rozwiedli. Piszę ja, dziecko ich jedyne (tak, JEDYNE dziecko ICH i NIE MA innego!). Mam trochę traumy pourazowej, ale czego można było się spodziewać po nieogrzewanym mieszkaniu bez ciepłej wody, która w dodatku zamarzła?

Sęk w tym, że piszę za potrzebami matczynymi, albo i potrzebami w ogóle.

Jedna: szukamy noclegu w Lublinie. Od dziś i od piątku do bodaj niedzieli. Szczegóły u Paraboli.

Dwa: Pomagamy Paraboli w przeprowadzce. Potrzebne ręce do pracy jutro w czwartek i w piątek. Ku rozgrzaniu atmosfery ponosimy meble i inniejsze stworzenia trójwymiarowe.

Kto ma ręce, niech pomoże!
A ja korzystając z okazji, że mogę się legalnie włamać na cudze konto układam limeryk:

Dzisiaj wyjątkowo czule
Kroję nożem trzy cebule.

ahoj!


About this entry